Zbliżający się początek nowego roku szkolnego wywołuje radość wśród rodziców, którzy tęsknią za rutynami, stałym planem dnia i poczuciem, że dzieci „dobrze” i kreatywnie spędzają czas. W tym samym czasie do tego wydarzenia przygotowują się także nauczyciele, którzy do tematu podchodzą mniej entuzjastycznie, a nawet z nutką obawy i lęku.


Będąc przedstawicielką tej wymagającej i często niedocenianej grupy zawodowej, poznałam większość jej etapów. Od opiekunki żłobkowej, przez wychowawczynię przedszkolną, aż do pedagoga szkolnego w szkole podstawowej i gimnazjum. Doświadczenie pozwoliło mi dostrzec, że o tyle, o ile skupienie na sferze edukacyjnej/akademickiej zaczyna się mocno rozwijać, to sfera wychowawcza traktowana jest jeszcze po „macoszemu” i w związku z tym niedoceniana jest jej ważność i wpływ na rozwój dzieci.

Tak naprawdę należałam do grona tych osób, które reprezentowały takie podejście do wychowania w systemie przedszkolno-szkolnym. Miało to miejsce, dopóki nie poznałam Pozytywnej Dyscypliny - metody, której jestem jedną z polskich prekursorek i jedynym w Polsce trenerem.

Tylko o co w ogóle chodzi? Pozytywna Dyscyplina jest metodą istniejącą na świecie od ponad 30 lat. Jej podstawowe założenia to przede wszystkim brak nagród i kar- unikanie zewnątrz sterowności dzieci a skupienie na budowaniu wewnętrznej motywacji. Cechuje ją relacja dorosły-dziecko, oparta na obopólnym szacunku, współpracy i dążeniu do poszukiwania rozwiązań trudnych sytuacji. Najlepiej obrazuję ją fragment książki dla nauczycieli, której przedsprzedaż właśnie się rozpoczęła.

„Wielu ludzi uważa, że celem szkoły jest nauka przedmiotów szkolnych i że programy dyscyplinujące powinny wspierać osiąganie w nich sukcesów, dlatego dorośli stosują̨ popularne podejścia do dyscypliny oparte o nagrody i kary po to aby kontrolować́ uczniów. Niemniej badania pokazują̨, że o ile dzieci nie zostaną̨ nauczone umiejętności społecznych i emocjonalnych, nauka przychodzi im trudno a problemy z dyscypliną narastają̨".

,,Pozytywna Dyscyplina jest całkowicie innym podejściem. Wyobraźmy sobie pociąg jadący do celu po jednej szynie – to niewykonalne. Pociąg potrzebuje dwóch szyn, tak jak nasze szkoły. Jedna szyna to przedmioty szkolne, a druga to rozwój społeczny i emocjonalny. Na Pozytywną Dyscyplinę̨ składają̨ się̨ metody, które angażują̨ uczniów aby koncentrowali się̨ na rozwiązaniach, a nie byli jedynie odbiorcami kar i nagród. Szkoły, które wykorzystują̨ ten zintegrowany system (obu równoległych „szyn”) donoszą̨, że problemy z zachowaniem ma- leją a wyniki w nauce poprawiają̨ się̨”.

Obecnie coraz więcej placówek w Polsce szkoli się w kierunku wdrażania i stosowania zasad Pozytywnej Dyscypliny, a nauczyciele z niecierpliwością oczekują, aż publikacja się pojawi. O książce można przeczytać więcej oraz zakupić ją wraz z bonusami tutaj.


Autorem artykułu jest Sylwia Anderson-Hanney.